Tatry z Kińczyka Bukowskiego [200+]
Wydawać by się mogło, że temat obserwacji Tatr z Bieszczadów został już całkowicie wyczerpany i trudno spodziewać się w tej kwestii czegoś nowego. Przez lata miłośnicy dalekich obserwacji dzielili się niezwykłymi zdjęciami Tatr wykonanymi z najwyższych szczytów polskich Bieszczadów.
Wśród udokumentowanych obserwacji można wymienić Tatry widziane z m.in. Wielkiej Rawki, Smereka, Połoniny Caryńskiej, Połoniny Wetlińskiej, Tarnicy czy Rozsypańca, z którego odległość do Tatr wynosi około 199 km. Wiele fotografii powstało przy okazji poszukiwań widoków na rumuńskie góry Apuseni, m.in. z Tarnicy i Dużego Jasła, podczas organizowanych minizlotów miłośników dalekich obserwacji.
Okazało się jednak, że temat nie został jeszcze zamknięty. Pozostawał bowiem jeden, najbardziej odległy szczyt — Kińczyk Bukowski. To właśnie on stanowił ostatnie wyzwanie, ponieważ odległość dzieląca go od Tatr przekracza 200 km.
Pierwsze zdjęcia i oczekiwanie na przełom
1 grudnia 2022 r. pogranicznik Kamil Radożycki opublikował w mediach społecznościowych niezwykłe zdjęcia Tatr wykonane z Kińczyka Bukowskiego. Zimowa sceneria i ośnieżone szczyty widoczne na horyzoncie robiły wrażenie. Tego dnia wysoka inwersja uniemożliwiła jednak postawienie kropki nad „i” — potwierdzenie obserwacji przekraczającej magiczną granicę 200 km.
Udało się to blisko cztery lata później, 3 października 2026 r. Tego dnia dr Piotr Guzik wraz z Bartoszem Siedleckim i Sławomirem Cyzio prowadził badania fauny na stokach Kińczyka Bukowskiego. Właśnie przy tej okazji udało się zrealizować cel, który przez lata pozostawał nieosiągnięty.
Kińczyk Bukowski — niedostępny zakątek Bieszczadów
Kińczyk Bukowski to trudno dostępny szczyt w Bieszczadach Zachodnich, położony na granicy polsko-ukraińskiej. Jest jednocześnie najwyższym szczytem Bieszczadów Zachodnich po stronie ukraińskiej.
Dotarcie na jego wierzchołek od strony polskiej wymaga zgody Bieszczadzkiego Parku Narodowego oraz Straży Granicznej. Możliwe jest również dotarcie od strony ukraińskiej, ale i w tym przypadku konieczna jest zgoda tamtejszej Straży Granicznej.
Wyjątkowa przyroda i rzadkie gatunki
Niedostępność Kińczyka Bukowskiego oraz minimalny wpływ człowieka sprawiają, że jego okolice wyróżniają się wyjątkowymi ekosystemami i niezwykłą bioróżnorodnością. Występuje tu wiele karpackich endemitów — bardzo rzadkich gatunków roślin i zwierząt, które w stosunkowo mało zakłóconym środowisku mogą żyć i rozwijać się.
Do najrzadszych owadów z rodziny prostoskrzydłych należą bez wątpienia zrówieńki, reprezentowane w Polsce przez zaledwie sześć gatunków. Podczas badań prowadzonych 3 października udało się zaobserwować jednego z nich — zrówieńkę pienińską.
Mały owad i wielka obserwacja
Historia obserwacji Tatr z Kińczyka Bukowskiego pokazuje, że nawet badania prowadzone w zupełnie innym celu mogą przynieść wyjątkowe rezultaty. Tym razem to właśnie mały, rzadki owad przyczynił się do realizacji jednego z najbardziej wymagających celów miłośników dalekich obserwacji — dostrzeżenia Tatr z odległości przekraczającej 200 km z Polskich Bieszczadów.



Tatry Wysokie



Niżne Tatry
Symulacje wprawdzie pokazywały z Kińczyka bardzo niewielki fragment Kralovej Holi, udało się zarejestrować jedynie maszt




Zrówieńka pienińska
Na koniec, mały bohater, który przyczynił się do tej obserwacji.

Mapa zasięgu obserwacji
Więcej na blogach:
Bartka: https://obserwacyjny.blogspot.com/2026/10/tatry-z-kinczyka-bukowskiego.html
Sławka: https://www.h300.pl/2026/10/tatry-z-kinczyka-bukowskiego-202-km.html
Zdjęcie przedstawia: Tatry Wysokie, Niżne Tatry
Zdjęcie wykonane z: Kińczyk Bukowski
Odległości: Tatry Wysokie: Wielka Koszysta – 202km, Niżne Tatry: Maszt na Kralovej Holi – 195,5km
Zdjęcia wykonano dnia: 3 października 2026r
Autor: Piotr Guzik, Bartosz Siedlecki, Sławomir Cyzio
Aparat: Nikon Z6 III + Nikkor 180-600 (P. Guzik), Nikon D750 + Nikkor 200-500 f/5,6 (B. Siedlecki), Nikon D610 + Sigma 150-500 (S. Cyzio)







Nieoczekiwane korzyści z uprawiania nauki :-). Panowie, zapytam z ciekawości – jesteście czynnie zaangażowani w te badania przyrodnicze, czy poszliście tam w charakterze pomocników? Bo takie sytuacje się zdarzają – mnie się kiedyś, bardzo dawno temu, udało załapać do noszenia próbek wody pobieranych przez młodą badaczkę, z potoków w Karkonoszach, dzięki czemu z tą wodą na plecach legalnie przeszedłem się nieznakowanymi ścieżkami po KPN. Obserwatorium na Szrenicy nie było jeszcze zautomatyzowane – urzędował w nim pracownik, który zrobił pierwsze pomiary przyniesionych próbek, a w tamtejszym dzienniku natknęliśmy się na dziwną kartkę, która – jak dowiedziałem się wiele lat później od kol. Wicia – była reperem do określania zasięgu widzialności, na zasadzie identyfikacji widocznych szczytów. Można powiedzieć, że to był mój pierwszy kontakt z DO, bo na tej kartce był między innymi Fichtelberg – azymut i odległość. Zamurowało nas wtedy, że można dostrzec jakieś szczyty tak daleko :-).