Beskid Wyspowy z Wielkiej Rawki
Obserwacja Beskidu Wyspowego z Bieszczadów jest możliwa tylko dzięki wsparciu refrakcyjnemu (i to całkiem sporemu). 18 stycznia, podczas wyprawy Bartka i Sławka na Wielką Rawkę w Bieszczadach udało się zaobserwować dwa szczyty wspomnianego Beskidu – Mogielicę oraz Jaworz. Trudność tej obserwacji polega nie tylko na znacznej odległości – ponad 175km(jak na tedwie niezbyt wysokie góry), ale również na tym, iż linia widzenia przebiega przez Beskid Niski i Sądecki, omijając wszelkie tereny nizinne.
Zaczniemy od nieco szerszego kąta – po zachodzie Słońca Beskidy pięknie mirażowały.




Nieco bardziej na prawo, można było dostrzec miraż Jaworza




Zapraszamy również na blogi autorów, z opisem i analizą warunków pogodowych:
https://www.h300.pl/2026/01/mirazujaca-mogielica-178-km-oraz-jaworz.html
https://obserwacyjny.blogspot.com/2026/01/beskid-wyspowy-sadecki-i-magura-spiska.html
Zdjęcie przedstawia: Mogielicę i Jaworz (Beskid Wyspowy)
Zdjęcie wykonane z: Wielka Rawka – Bieszczady Zachodnie
Odległości: Mogielica: 177km, Jaworz: 164km
Zdjęcia wykonano dnia: 18 stycznia 2026r
Autor: Bartosz Siedlecki, Sławomir Cyzio
Aparat: Nikon D750 + Nikkor 200-500 f/5,6 (B. Siedlecki), Nikon D5300 + Sigma 150-500 (S. Cyzio)







Aleście sobie poużywali :-). Widziałem już te zdjęcia na blogach i na astropolis, i wreszcie trafiły tutaj. Zasadniczo macie jeszcze materiał na przynajmniej jeden wpis. Nie czekajcie z nim miesiącami.
Pojechaliście pewnie głównie po Chopok, z nadzieją na Rumunię, a Beskid Wyspowy zrobił Wam niepodziankę. Człowiek czuje się wtedy jak odkrywca… Wiedzieliście od razu, czy wyszło dopiero podczas analizy zdjęć? No i drugie pytanie – co to za miraż za Hyrlatą? Nie jest opisany.
Rzeczywiście była nadzieja na konkretną Rumunię, ale jednak to nie ten warun (będzie po co wracać ;-).
Przy tak szerokim horyzoncie trudno skupić się na niuansach, tym bardziej że miraże pojawiły się jako bardzo stabilne. Obserwowaliśmy niesamowite miraże nad Beskidami, w rejonie Radziejowej przez cały czas pobytu i to był właśnie sygnał do dokładnego obfotografowania pobliskiego azymutu.
Osobiście nigdy wcześniej nie widziałem Beskidu Wyspowego z Bieszczadów, więc Mogielica zrobiła na mnie spore (ale bardzo miłe) wrażenie, dopiero późniejsza analiza pokazała, że to właśnie ona wyszła na zdjęciach (przynajmniej w moim przypadku).
Miraż nad Hyrlatą to – jeśli dobrze pamiętam – Jaworzyna Konieczniańska (ok. 102 km). Taka ciekawostka – na horyzoncie miraże kończyły się dla szczytów w okolicach 190 km w Tatrach Niżnych, natomiast szczyty dalej, w odległości około 212 km, już nie mirażowały (albo za słabo, żeby coś było widać). Mogielica oddalona o ok. 178 km również wyraźnie zmirażowała.
Fakt, tej zimy natura dała szansę na kilka fajnych obserwacji, ale nie jestem pewien, którą konkretnie masz na myśli 😉 ?
Myślałem, że może zdecydujecie się pokazać Vladeasę – chociaż po “burzy”, jaka rozpętała się po pamiętnej nie do końca pewnej obserwacji z Dużego Jasła, wolicie być może zachować ostrożność i publikować tylko materiały nie budzące wątpliwości. W mojej opinii jednak to był jeden z ciekawszych wątków od bardzo dawna. Po raz pierwszy od lat wywiązała się dyskusja, z argumentami “za” i “przeciw” podnoszonymi przez kompetentnych ludzi. Grunt to nie spaść do poziomu tzw. mediów społecznościowych i nie sprowadzać rozmowy do: “Dureń!” – “Sam jesteś dureń!”
Tak, Vladeasa miała swoich przeciwników.
A co do słynnej Buteasy – też uważam, że dyskusja była żywa i ciekawa, prowadzona przez kompetentnych ludzi, z konkretnymi argumentami zarówno za, jak i przeciw.
Mi osobiście taka forma bardzo odpowiada – pozwala wyciągnąć wnioski na przyszłość, przeanalizować wszystko na nowo i kontynuować obserwacje w innych warunkach.
Co braku miraży szczytów odległych o tych 212 km, to zapewne chodzi o Wysokie Tatry, a sprawa nie ma nic wspólnego z odległością, tylko z wysokością, na której biegnie linia widzenia. Żeby powstały porządne miraże, musi ona zanurzyć się w warstwę inwersyjną, a najlepiej, żeby stała się możliwa więcej niż jedna taka linia. Od szczytów tatrzańskich do bieszczadzkich biegła wtedy zbyt wysoko na takie ekscesy :-).
Chodziło mi raczej o Tatry Niżne i o szczyt Besná (1807 m), który akurat się nie pokazał – a teoretycznie mógłby. Próbowałem to trochę rozważać na blogu we wpisie:
https://www.h300.pl/2026/01/tatry-nizne-z-wielkiej-rawki-190-km.html
Ech, mylą mi się Wasze obserwacje, bo obie w Bieszczadach… Napisałem wyżej, że byliście po Chopok, a guzik, bo to przecież było 26 grudnia i na innej górze… A już mi się (błędnie) zdawało, że włączyliście motorki wiadomo gdzie i jednego zimowego dnia najpierw poszliście na Smerek, a potem jeszcze na zachód Słońca pognali na Wielką Rawkę :-). Pewnie dlatego, że podświadomie sam bym tak chciał, ale wiem, że już nie dałbym rady.
No właśnie, w takim razie skoro nie Vladeasa, to Niżne Tatry byłyby świetnym materiałem na kolejny wpis. Może do uzupełnienia już istniejącego, jeśli takowy jest. Besná nie wyszła, bo jest za daleko i linia widzenia do Wielkiej Rawki musiałaby być zbyt wygięta, żeby w panujących warunkach dała się zrealizować, nawet mirażowo. Král’ova hol’a z przyległościami są zniekształcone optycznie jak ta lala. Warunki termiczne miałeś zapewne z Popradu, a tam poziom gruntu jest strasznie wysoko i inwersja radiacyjna wystąpiła kilkaset metrów wyżej, niż w rejonie Prešova.
Tak dla uporządkowania, to dwie różne obserwacje:
1. Chopok ze Smereka – 26.12.2025
2. Beskidy (+Niżne, +Vladeasa) z Wielkiej Rawki – 18.01.2026
Temat publikacji Vladeasy to gestia redakcji, natomiast co do Popradu – słuszna uwaga, inwersje radiacyjne są tam dużo wyżej !
Ogólnie dla obserwacji gdzie linia widzenia biegnie powyżej 700m warunki biorę z Popradu. Dla tych niższych linii posiłkuję się Tarnowem i Budapesztem, ale to przy rozległych wyżach. Dla mniejszych lokalnych warunków to … poniekąd zgadywanie.
A propos motorków – 18.01 mieliśmy w zanadrzu ambitny plan, ale (może na szczęście) ostatecznie nie wypalił
Tak, dni obserwacji już sobie poukładałem. Czy Wasz ambitny plan obejmował wejście tego dnia jeszcze na Połoninę Caryńską? Realne przy umiarkowanym śniegu na szlakach.
W kwestii publikacji Niżnych Tatr zamierzam namawiać, żeby odświeżyć ten oto wpis:
https://dalekieobserwacje.eu/kralova-hola-widziana-z-wielkiej-rawki/
a przy okazji zlikwidować gory-slowacji-widziane-z-wielkiej-rawki, bo zawiera on te same zdjęcia. Rekomendowany przeze mnie wpis ma swoją historię zaczynającą się w roku 2008 i Wasza obserwacja byłaby znakomitym uzupełnieniem. Takich miraży, jakie zarejestrowaliście, to tam nie ma. Notabene Bartosz jest chyba w redakcji, co można wywnioskować z “posted by”. Mógłby w tej sprawie nacisnąć odpowiednie guziki, a może większa częstotliwość publikowania nowych materiałów kogoś znowu przyciągnie. Bo na razie komentarzy jest multum, ale tak sobie gadamy we trzech.
Brawo Panowie. Czy jest to maks. Wyspowego jaki można osiągnąć z Bieszczad? Może Gorce.. (?)
Natura sama stwarza warunki, a ja tylko czasem fotografuję
Nie wiem, czy to już max, ale kto wie… 😉
Z Gorcami byłaby ciężka sprawa, bo Beskid Sądecki zasłania je bardzo skutecznie. W warunkach refrakcyjnych takich, jak te napotkane 18 stycznia, byłaby może szansa na Gorc z Dużego Jasła. Gdyby więc nastąpiła udana powtórka z Rumunii, to warto byłoby skierować obiektyw(y) także na zachód. Tylko pora dnia…
Aż sprawdzę możliwości.
Refrakcja musiałaby być nieprzyzwoicie silna, ale Jaworzyna Konieczniańska też takiej wymagała. Oczywiście nie namawiam nikogo, żeby brnął na Jasło 4 godziny w śniegu, specjalnie po przykładowego gołębia na dachu, czyli obserwację Gorca. Jeśli jednak już się tam jest… To tak, jak w grudniu 2024 mnie przytrafił się Vestec z Kalenicy. Na pewno nie byłby głównym celem.